Podczas tegorocznego Pucharu Polski w Zabrzu zobaczyliśmy całą plejadę doświadczonych polskich zawodników. W finałowej szóstce znaleźli się również i oni – Andrzej Kołodziejczyk i Tomasz Bobrowski. Tego wieczoru Kołodziejowi nikt nie mógł odebrać Pucharu. Dwa tygodnie później obaj panowie pojechali na mistrzostwa do Bombaju, skąd Andrzej przywiózł srebrny medal w kategorii najcięższej, a Tomek 15. miejsce w kategorii 90 kg. W międzyczasie zaprosiliśmy zawodników na wspólny trening do klubu Powerpit Gym. Oto jeden z owoców spotkania – mocny trening dolnych partii, zrobiony tuż przed zawodami.
Andrzej Kołodziejczyk: Nogi to grupa mięśniowa, z której rozwojem mam najmniej problemów. Szczerze mówiąc, poza sezonem pilnuję, żeby zbytnio się nie rozrosły. Nie robię przysiadów ze sztangą, a przy innych ćwiczeniach też nie podkręcam intensywności, skupiając się raczej na pompowaniu mięśni i pogłębieniu separacji. Jakieś 10 tygodni przed zawodami zaczynam trenować intensywnie i powracam do przysiadów, żeby trochę pogrubić mięśnie, bo przy dużej ilości aerobów i diecie mogą stracić na masie i gęstości. Wtedy też wprowadzam wykroki, a niektóre serie przedłużam drop setami (nawet przysiady ze sztangą, co uważam za najbardziej intensywną metodę, jaką można wymyślić). Jestem zwolennikiem krótkiego, ale intensywnego treningu, więc nie wykonuję zbyt wielu serii.
Więcej w grudniowym wydaniu Muscular Development